ACTA – Czy naprawdę taka groźna ?

Przez ostatni tydzień jesteśmy w ogromnym stopniu bombardowani przez temat ACTA (skrót od: Anti-Counterfeiting Trade Agreement). Jak wiadomo jest to umowa międzynarodowa, która reguluje prawa i obowiązki obywateli, przez co musi być ona ratyfikowana za zgodą wyrażoną w ustawie, czyli zatwierdzona przez polski parlament i podpisana przez Prezydenta RP. ACTA przedłożona do ratyfikowania przez państwa członkowskie Unii Europejskiej ma postać decyzji Rady (Unii Europejskiej) w sprawie zawarcia umowy handlowej dotyczącej zwalczania obrotu towarami podrobionymi między Unią Europejską i jej Państwami Członkowskimi, Australią, Kanadą, Japonią, Republiką Korei, Meksykańskimi Stanami Zjednoczonymi, Królestwem Marokańskim, Nową Zelandią, Republiką Singapuru, Konfederacją Szwajcarską i Stanami Zjednoczonymi Ameryki.
Czy jest rzeczywiście powód, ażeby w aż tak spektakularny sposób kontestować uchwalenie tego aktu przez polskie społeczeństwo, zwłaszcza przez internautów ? Zajrzyjmy więc do tego aktu. Najbardziej kontrowersyjne zapisy są zamieszczone w Sekcji 5 zatytułowanej „Dochodzenie i egzekwowanie praw własności intelektualnej w środowisku cyfrowym”. Całą tę sekcję zawiera artykuł 27 umowy ACTA. Po pierwsze w ust. 1 jest zapis o tym, że: „Każda Strona zapewnia w swoim prawie, (…) dostępność procedur dochodzenia i egzekwowania, tak aby umożliwić skuteczne działania przeciwko naruszaniu praw własności intelektualnej, które odbywa się w środowisku cyfrowym, w tym doraźne środki zapobiegające naruszeniom i środki odstraszające od dalszych naruszeń.” Jest to dość ogólny zapis stwarzający pole do interpretacji, jednakże postanowienia tego dotyczące są już w polskim prawie: w ustawie o prawach autorskich i prawach pokrewnych (art. 80), w Prawie własności przemysłowej (art. 286 i następne), w Kodeksie postępowania cywilnego (art. 730 i następne) oraz pośrednio w Kodeksie cywilnym (art. 23). Podobnie ogólnym zapisem jest także ust. 3 stanowiący: „Każda Strona dąży do wspierania wspólnych wysiłków przedsiębiorców na rzecz skutecznego zwalczania naruszeń praw związanych ze znakami towarowymi, praw autorskich lub praw pokrewnych, przy jednoczesnym zachowaniu zgodnej z prawem konkurencji oraz, zgodnie z prawem Strony, przy zachowaniu podstawowych zasad, takich jak wolność słowa, prawo do sprawiedliwego procesu i prywatności.” Chodzi tu o ochronę twórców, wykonawców, posiadających prawo do patentu itp., z tym że odpowiednie środki są zamieszczone już w polskim prawie. Celem tego jest walka przede wszystkim z piractwem, a niekoniecznie z internautami zamieszczającymi na youtube piosenkę artysty czy ściągającego piosenkę z sieci.
Gorzej jest już kolejnymi postanowieniami, zwłaszcza z ust. 4, przewidującym, że „Strona może, zgodnie ze swoimi przepisami ustawodawczymi i wykonawczymi, przewidzieć możliwość wydania przez swoje właściwe organy dostawcy usług internetowych nakazu niezwłocznego ujawnienia posiadaczowi praw informacji wystarczających do zidentyfikowania abonenta, co do którego istnieje podejrzenie, że jego konto zostało użyte do naruszenia, jeśli ten posiadacz praw zgłosił w sposób wystarczający pod względem prawnym żądanie dotyczące naruszenia praw związanych ze znakami towarowymi, praw autorskich lub praw pokrewnych i informacje te mają służyć do celów ochrony lub dochodzenia i egzekwowania tych praw”. Przekładając na prostszy język należy stwierdzić, że jest to przepis mogący być dobrowolnie wprowadzony przez państwo – sygnatariusza ACTA, ale może to stwarzać podstawę do nadużywania przez odpowiednie organy państwowe instrumentów służących do zidentyfikowania (czyli przede wszystkim podania jego danych) nawet osoby potencjalnie naruszającej prawo osoby korzystającej z ochrony. Ust. 5 stanowi natomiast: „Każda Strona zapewnia odpowiednią ochronę prawną oraz skuteczne środki zaradcze przeciwko obchodzeniu skutecznych środków technicznych stosowanych przez autorów, wykonawców lub producentów fonogramów w związku z korzystaniem z ich praw, które to środki ograniczają podejmowanie wobec ich utworów, wykonań i fonogramów działań, na które ci autorzy, wykonawcy lub producenci fonogramów nie udzielili zezwolenia lub które nie są prawnie dozwolone.” Ten ustęp wraz z ustępami 6, 7 i 8 dotyczą ścigania obchodzenia cyfrowych zabezpieczeń i dystrybucji sprzętu i oprogramowania służącego tym celom. Tutaj krytyka spada przede wszystkim z uwagi na osoby niedowidzące i niewidome, gdyż występuje konieczność obchodzenia tych zabezpieczeń, zwłaszcza w e-bookach, aby umożliwić dostęp do treści tych urządzeń dla powyżej wskazanych osób. Wedle tych zapisów nie będzie to możliwe. Trzeba jednak zaznaczyć, że zgodnie z ust. 8 państwo – strona ACTA może wprowadzić wyłączenia przy stosowaniu tych środków.
Reasumując, choć uszczegółowione postanowienia ogólnych zapisów, jakimi jest w swojej treści ACTA, są w znacznej większości już wprowadzone do polskiego prawa, to jednakże ze względu właśnie na ogólność jej postanowień stwarza to niebezpieczne pole do nadużyć i szerokiej interpretacji jej przepisów, co w konsekwencji może (ale nie musi !! – zależy to będzie to od organów stosujących ACTA) spowodować ograniczenie obecnej szerokiej wolności w internecie.

Przez ostatni tydzień jesteśmy w ogromnym stopniu bombardowani przez temat ACTA (skrót od: Anti-Counterfeiting Trade Agreement). Jak wiadomo jest to umowa międzynarodowa, która reguluje prawa i obowiązki obywateli, przez co musi być ona ratyfikowana za zgodą wyrażoną w ustawie, czyli zatwierdzona przez polski parlament i podpisana przez Prezydenta RP. ACTA przedłożona do ratyfikowania przez państwa członkowskie Unii Europejskiej ma postać decyzji Rady (Unii Europejskiej) w sprawie zawarcia umowy handlowej dotyczącej zwalczania obrotu towarami podrobionymi między Unią Europejską i jej Państwami Członkowskimi, Australią, Kanadą, Japonią, Republiką Korei, Meksykańskimi Stanami Zjednoczonymi, Królestwem Marokańskim, Nową Zelandią, Republiką Singapuru, Konfederacją Szwajcarską i Stanami Zjednoczonymi Ameryki.
Czy jest rzeczywiście powód, ażeby w aż tak spektakularny sposób kontestować uchwalenie tego aktu przez polskie społeczeństwo, zwłaszcza przez internautów ? Zajrzyjmy więc do tego aktu. Najbardziej kontrowersyjne zapisy są zamieszczone w Sekcji 5 zatytułowanej „Dochodzenie i egzekwowanie praw własności intelektualnej w środowisku cyfrowym”. Całą tę sekcję zawiera artykuł 27 umowy ACTA. Po pierwsze w ust. 1 jest zapis o tym, że: „Każda Strona zapewnia w swoim prawie, (…) dostępność procedur dochodzenia i egzekwowania, tak aby umożliwić skuteczne działania przeciwko naruszaniu praw własności intelektualnej, które odbywa się w środowisku cyfrowym, w tym doraźne środki zapobiegające naruszeniom i środki odstraszające od dalszych naruszeń.” Jest to dość ogólny zapis stwarzający pole do interpretacji, jednakże postanowienia tego dotyczące są już w polskim prawie: w ustawie o prawach autorskich i prawach pokrewnych (art. 80), w Prawie własności przemysłowej (art. 286 i następne), w Kodeksie postępowania cywilnego (art. 730 i następne) oraz pośrednio w Kodeksie cywilnym (art. 23). Podobnie ogólnym zapisem jest także ust. 3 stanowiący: „Każda Strona dąży do wspierania wspólnych wysiłków przedsiębiorców na rzecz skutecznego zwalczania naruszeń praw związanych ze znakami towarowymi, praw autorskich lub praw pokrewnych, przy jednoczesnym zachowaniu zgodnej z prawem konkurencji oraz, zgodnie z prawem Strony, przy zachowaniu podstawowych zasad, takich jak wolność słowa, prawo do sprawiedliwego procesu i prywatności.” Chodzi tu o ochronę twórców, wykonawców, posiadających prawo do patentu itp., z tym że odpowiednie środki są zamieszczone już w polskim prawie. Celem tego jest walka przede wszystkim z piractwem, a niekoniecznie z internautami zamieszczającymi na youtube piosenkę artysty czy ściągającego piosenkę z sieci.Gorzej jest już kolejnymi postanowieniami, zwłaszcza z ust. 4, przewidującym, że „Strona może, zgodnie ze swoimi przepisami ustawodawczymi i wykonawczymi, przewidzieć możliwość wydania przez swoje właściwe organy dostawcy usług internetowych nakazu niezwłocznego ujawnienia posiadaczowi praw informacji wystarczających do zidentyfikowania abonenta, co do którego istnieje podejrzenie, że jego konto zostało użyte do naruszenia, jeśli ten posiadacz praw zgłosił w sposób wystarczający pod względem prawnym żądanie dotyczące naruszenia praw związanych ze znakami towarowymi, praw autorskich lub praw pokrewnych i informacje te mają służyć do celów ochrony lub dochodzenia i egzekwowania tych praw”. Przekładając na prostszy język należy stwierdzić, że jest to przepis mogący być dobrowolnie wprowadzony przez państwo – sygnatariusza ACTA, ale może to stwarzać podstawę do nadużywania przez odpowiednie organy państwowe instrumentów służących do zidentyfikowania (czyli przede wszystkim podania jego danych) nawet osoby potencjalnie naruszającej prawo osoby korzystającej z ochrony. Ust. 5 stanowi natomiast: „Każda Strona zapewnia odpowiednią ochronę prawną oraz skuteczne środki zaradcze przeciwko obchodzeniu skutecznych środków technicznych stosowanych przez autorów, wykonawców lub producentów fonogramów w związku z korzystaniem z ich praw, które to środki ograniczają podejmowanie wobec ich utworów, wykonań i fonogramów działań, na które ci autorzy, wykonawcy lub producenci fonogramów nie udzielili zezwolenia lub które nie są prawnie dozwolone.” Ten ustęp wraz z ustępami 6, 7 i 8 dotyczą ścigania obchodzenia cyfrowych zabezpieczeń i dystrybucji sprzętu i oprogramowania służącego tym celom. Tutaj krytyka spada przede wszystkim z uwagi na osoby niedowidzące i niewidome, gdyż występuje konieczność obchodzenia tych zabezpieczeń, zwłaszcza w e-bookach, aby umożliwić dostęp do treści tych urządzeń dla powyżej wskazanych osób. Wedle tych zapisów nie będzie to możliwe. Trzeba jednak zaznaczyć, że zgodnie z ust. 8 państwo – strona ACTA może wprowadzić wyłączenia przy stosowaniu tych środków. Reasumując, choć uszczegółowione postanowienia ogólnych zapisów, jakimi jest w swojej treści ACTA, są w znacznej większości już wprowadzone do polskiego prawa, to jednakże ze względu właśnie na ogólność jej postanowień stwarza to niebezpieczne pole do nadużyć i szerokiej interpretacji jej przepisów, co w konsekwencji może (ale nie musi !! – zależy to będzie to od organów stosujących ACTA) spowodować ograniczenie obecnej szerokiej wolności w interne
cie.