Orzekanie na podstawie rozporządzeń i innych aktów podustawowych przez sądy administracyjne

Sądy w praktyce powołują się na konflikt rozporządzeń z niektórymi zasadami konstytucyjnymi np. zasadą proporcjonalności. Należy podkreślić, że sąd nie ma możliwości kwestionowania konstytucyjności ustawy, ale w praktyce zdarza się, że uważając w rzeczywistości, iż ustawa jest niekonstytucyjna, poszukuje innego uzasadnienia, by dana decyzja została uchylona. Zasada legalności w odniesieniu do sądu jest rozumiana dość wąsko. Stąd potrzeba działań strony, by w skardze do sądu, skardze kasacyjnej – powoływać się nie tylko na niewłaściwe zastosowanie czy wykładnię rozporządzeń czy aktów prawa miejscowego, można iść dalej i kwestionować legalność rozporządzenia – wskazać, że samo rozporządzenie ustalając takie czy inne przesłanki godzi w przepis ustawowy, który dał podstawę do jego wydania, sformułować zarzut przekroczenia upoważnienia ustawowego do wydania danego rozporządzenia.

Przykład: jeden sąd zadał pytanie Trybunałowi Konstytucyjnemu – problem punktów karnych
w rozporządzeniu o zasadach postępowania z kierowcami naruszającymi przepisy ruchu drogowego. Przepis: jeżeli ukarany odbędzie szkolenie, można mu odjąć 6 punktów. Gdy ktoś się zbliża do granicy limitu punktów (24) może poddać się szkoleniu, by utracić 6 punktów i nie zdawać ponownie egzaminu. Upoważnienie ustawowe do wskazania ilości odejmowanych punktów w zasadzie jest. Pojawiło się pytanie – dlaczego jest taka praktyka, że aby odjąć
6 punktów, trzeba odbyć szkolenie, zanim uzyska się te 24 punkty? Co w sytuacji, gdy ktoś zbierze 25 punktów i wtedy idzie na szkolenie – dlaczego mu nie odjąć tych 6 punktów ? Nie było upoważnienia do czasowego określenia momentu, kiedy trzeba poddać się takiemu szkoleniu i sąd łódzki zadał pytanie czy to rozporządzenie, które ma taki przepis, że odbycie szkolenia po uzyskaniu 24 punktów powoduje, że nie obniża się tych punktów i trzeba iść na egzamin, jest zgodne z ustawą ? Celowościowo można uznać, że to trochę za późno, ale z punktu widzenia normy upoważniającej nie jest to sprawa taka przejrzysta – językowo można bronić poglądu, że nie wolno było określić takiego momentu, w którym to szkolenie należało odbyć.

Trudno mówić o bezpośrednim stosowaniu przepisów konstytucji w postępowaniu sądowoadministracyjnym – to jest odrębny problem. Z tym się bardzo rzadko spotykamy. Gdy dany problem jest uregulowany w ustawie, to z tym się nie dyskutuje.